Zgodnie z przyjętym przez rząd projektem operator sieci będzie mógł ograniczyć lub wstrzymać świadczenie usług przesyłania albo dystrybucji energii na okres do 24 godzin wobec instalacji, której właściciel rażąco narusza obowiązek przekazywania danych. Do tego dochodzą kary pieniężne od 1 tysiąca do 500 tysięcy złotych, a przy nieprawdziwym oświadczeniu o sposobie pozyskiwania danych sankcja może sięgnąć 15 procent przychodu przedsiębiorstwa.
Skąd wzięły się nowe przepisy
Uczestnictwo w rynku energii od dawna wiąże się z obowiązkiem przekazywania operatorowi sieci danych o pracy instalacji: danych czasu rzeczywistego, danych grafikowych oraz danych strukturalnych. Problem polega na tym, że znaczna część rynku traktowała ten obowiązek pobłażliwie. Według danych przywoływanych w uzasadnieniu projektu, do maja 2026 roku nawet co piąty moduł wytwarzania energii w Polsce nie realizował prawidłowo obowiązku przekazywania danych, a nieprawidłowości dotyczyły łącznie około 2 tysięcy instalacji.
Dla operatorów systemu, którzy muszą bilansować sieć z coraz większym udziałem źródeł pogodozależnych, brak wiarygodnych danych z tysięcy instalacji staje się realnym problemem operacyjnym. Nowelizacja jest odpowiedzią właśnie na tę skalę zjawiska: ustawodawca przechodzi od miękkiego egzekwowania obowiązku do twardych sankcji.
Rażące naruszenie: co to znaczy w praktyce
Kluczowym pojęciem nowelizacji jest rażące naruszenie obowiązku. Ustawodawca nie przewiduje karania za incydentalną awarię układu pomiarowego czy pojedynczy błąd transmisji. Ryzyko dotyczy sytuacji, w której brak prawidłowego raportowania ma charakter powtarzalny i systemowy, bo w organizacji po prostu nikt nie zajmuje się tym na bieżąco.
Incydent
Jednorazowa awaria komunikacji, udokumentowana i szybko usunięta, z procedurą postępowania na wypadek błędu systemu raportującego. Takie zdarzenie da się wytłumaczyć i obronić.
Naruszenie systemowe
Wielomiesięczny brak poprawnego przekazywania danych, brak nadzoru nad układem pomiarowym i brak dokumentacji działań. To właśnie ten scenariusz grozi kwalifikacją jako rażące naruszenie.
Granica między tymi dwoma scenariuszami przebiega dokładnie tam, gdzie kończy się doraźna reakcja, a zaczyna udokumentowany, ciągły proces nadzoru nad instalacją.
Dlaczego ręczny nadzór przestaje wystarczać
Przez lata wielu właścicieli instalacji OZE działało według prostego modelu: instalacja pracuje, a gdy operator ogłasza redysponowanie, ktoś loguje się do systemu i ręcznie ogranicza moc. Koszt takiego nadzoru wydawał się bliski zeru w porównaniu z abonamentem za profesjonalny serwis O&M i monitoring SCADA.
Nowelizacja zmienia rachunek. Ręczne reagowanie na polecenia operatora to zupełnie inna kategoria działania niż systematyczne, zautomatyzowane przekazywanie danych czasu rzeczywistego w wymaganym standardzie. Właściciel, który czuł się bezpiecznie, bo wyłączał instalację wtedy, kiedy było trzeba, może w świetle nowych przepisów okazać się podmiotem rażąco naruszającym obowiązek informacyjny.
Warto policzyć oba scenariusze. Odłączenie farmy PV lub magazynu energii na 24 godziny oznacza natychmiastową, policzalną stratę na niewyprodukowanej i niesprzedanej energii. Kara administracyjna może obciążyć wynik finansowy całego roku. Do tego dochodzi koszt awaryjnego wdrażania zgodności pod presją czasu, już po interwencji operatora lub Prezesa URE. Stare przysłowie o chytrym, który dwa razy traci, opisuje ten mechanizm zaskakująco dokładnie: oszczędność na nadzorze wraca jako znacznie wyższy, trudniejszy do przewidzenia koszt. Zestawienie realnych stawek serwisu znajdziesz w artykule Ile kosztuje serwis O&M farmy fotowoltaicznej?
Jak przygotować instalację, zanim przepisy wejdą w życie
Rekomendujemy właścicielom farm fotowoltaicznych, magazynów energii i turbin wiatrowych, aby jeszcze przed wejściem nowelizacji w życie zweryfikowali swój model nadzoru. Lista kontrolna jest krótka:
- Ciągłość i automatyzacja raportowania. Czy dane czasu rzeczywistego, grafikowe i strukturalne trafiają do operatora w sposób ciągły i zautomatyzowany, a nie tylko przy okazji ręcznych interwencji?
- Nadzór nad układem pomiarowym. Czy ktoś systematycznie kontroluje poprawność układu pomiarowego i komunikacyjnego, a wyniki tych kontroli są dokumentowane?
- Procedura awaryjna. Czy istnieje spisana procedura postępowania na wypadek awarii systemu raportującego, wraz z osobami odpowiedzialnymi i czasem reakcji?
- Dowody należytej staranności. Czy w razie kontroli firma jest w stanie wykazać, że działała w dobrej wierze i z należytą starannością, a nie tylko doraźnie reagowała na polecenia operatora?
- Zgodność oświadczeń ze stanem faktycznym. Czy oświadczenia o sposobie pozyskiwania danych odpowiadają rzeczywistej konfiguracji instalacji? To tu pojawia się ryzyko sankcji do 15 procent przychodu.
Te pytania stoją u podstaw usług, którymi zajmujemy się na co dzień: stałego monitoringu w ramach serwisu O&M i SCADA, doradztwa PSM oraz sprawozdawczości do URE. W instalacjach obsługiwanych w tym modelu to właśnie systematyczność i dokumentowanie działań stanowią pierwszą linię obrony przed zarzutem rażącego naruszenia obowiązków ustawowych.
Sam zakres obowiązków wynikających z nowelizacji dla konkretnej instalacji warto zweryfikować z prawnikiem specjalizującym się w prawie energetycznym, na przykład kancelarią adwokat Mateusza Muszalskiego, zajmującą się między innymi obsługą prawną projektów fotowoltaicznych i magazynów energii.
← Wróć do poradnika
